niedziela, 21 sierpnia 2016

Rozdział 16

Hermiona pov.



- Hermiono to prawda?!- Usłyszałam za sobą krzyk. Odwróciłam się od razu wzrokiem wyłapując Seamus'a Finnigan'a oraz paru innych Gryfonów jak i Krukonów. 
Rozejrzałam się dookoła i zdałam sobie sprawę, że większa grupa osób mi się przygląda. Nowy temat wszelakich rozmów- rodzina Snape!...
- Ale co dokładnie?- Zapytałam choć wiedziałam dokładnie o co chodzi.
- Czy naprawdę jesteś córką nietoperza i masz siostrę?.- No a nie mówiłam!
- Tak to prawda.- Uśmiechnęłam się delikatnie wzruszając ramionami.
- I ty się tym chwalisz?- Zapytała jakaś dziewczyna z tłumu. 
Nie znam. Nie rozpoznaję. Nie lubię.
- Tak. Chwalę się rodziną która wiele przeszła, ale jest.- Warknęłam i poczułam jak ktoś kładzie mi rękę na ramieniu. Odwróciłam głowę w lewo i zobaczyłam niebieską głowę Abby. 
- Mam nadzieję, że tyle materiału wam wystarczy. Na następny wywiad zapraszam nigdy o godzinie na pewno nie tej.- Prychnęła łapiąc mnie za nadgarstek i ciągnąc w stronę schodów do lochów. Pozwoliłam się jej prowadzić do pierwszego zakrętu. Gdy byłam już pewna, że mogę się zatrzymać i moja ręka nie zostanie wyrwana stanęłam pociągając Abby.
- Ty normalnaaaa?!- Zawołała potykając o swoje własne nogi przez co musiała podtrzymać się ściany.
- Wiesz, że bardziej od ciebie.- Zaśmiałam się poprawiając sukienkę.- Gdzie ty mnie prowadzisz?
- Do siebie. Wiesz jeszcze nie znam zbyt wielu osób to chciałam z tobą posiedzieć.- Wzruszyła ramionami oglądając się za siebie.
- Dobra, ale nie idziemy do Slizgonów.- Wymruczałam wychodząc zza rogi i idąc z powrotem tą samą drogą. 
- Ale dlaczemu nie?!- Zawołała Abby idąc za mną. Uśmiechnęłam się wzruszając ramionami.- Hermiona!
- Bo jestem starsza!
- To nie ma znaczenia!
- Teraz ma.
- Ale gdzie indziej chcesz iść?
- Na błonia.
- Jak na błonia? Już zaczyna robić się ciemno i padać.
- Boisz się?- Odwróciłam się do niej przodem. Widziałam jak jej mina z skwaszonej zmienia się na zadziorną.
- Prędzej ty.- Jak zwykle nie odpuszcza. 
- To chodźmy.- Wzruszyłam ramionami czekając na jej ruch. Westchnęła tylko ruszając do przodu. Ucieszyłam się zrównując się z nią.



Abby pov.


Patrzyłam kątem oka na Hermionę uśmiechniętą jak małe dziecko. Cieszy się ze spaceru jak z książki czy czekolady. 
- Filch na dwunastej.- Szepnęłam do Hermiony zatrzymując ją szybko. Obie popatrzyłyśmy na schody po których wspinał się mężczyzna z kotem na rękach.
- Niech on się pośpieszy.- Jęknęła Miona na co wywróciłam oczami.
- Spokojnie.
- Jestem.
- Jak śpisz.
- Cichaj.- Mruknęła zasłaniając mi ręką usta. Uniosłam brew liżąc ją odrazu.
- Fuj Abby!- Pisnęła wycierając dłoń o ścianę.
- No co było mnie nie uciszać.- Wzruszyłam ramionami spoglądając na schody. Na nasze szczęście mężczyzny już nie było. Po raz kolejny pociągnęłam brązową za rękę do wrót. 
- Jeszcze możemy wyjść prawda?- Zapytałam się tak na wszelki.
- Jeszcze przez 20 minut tak.- Uśmiechnęła się Hermiona wychodząc z zamku.
- Ale ja cię sprowadziłam na złą drogę.- Zaśmiałam się idąc za nią.
Po 30 minutach siedziałyśmy na wystającym korzeniu jednego z drzew na skraju Zakazanego Lasu. Obserwowałam każdy metr, centymetr, milimetr błoni i zamku. Z żadnych opowiadań nie mogłam sobie wyobrazić tak pięknego miejsca. 
- Podoba ci się tu?- Usłyszałam szept po prawej stronie.
- Bardzo.- Odszepnęłam wzrokiem obserwując małego ptaka dziobiącego w trawie.
- Cieszę się, że tu jesteś.- Odwróciłam się przodem do Hermiony przypatrując się jej.
- Ja też się ciesze, że tu jesteśmy- Uśmiechnęłam się łapiąc ją za rękę.









Jest rozdział!
Przepraszam wszystkich razem i każdego z osobna :')

Trochę zmieniłam sposób pisania, ale tak mi lepiej :')

Iguś ten rozdział jest dla specjalnie dla Ciebie <33

KC ~ Tencza 

środa, 4 maja 2016

Rozdział 15

Szybkim krokiem dziewczyna znalazła się koło chłopaka i usiadała spoglądając kątem oka na niego. Po jego lewej ręce siedział blond włosy chłopak kłócący się cicho z Pansy. Na przeciwko nich siedział Nott posyłający cwany uśmieszek w stronę niebieskowłosej. I blondyna, którą kojarzyła, ale nie wiedziała skąd.
- Cześć jestem Dafne. To Teo, Pansy, Draco i Blaise.- Przywitała się z uśmiechem, przedstawiając po kolei wszystkich.
- Czarną i tego idiotę znam.- Przyznała dziewczyna wystawiając język do czarnowłosego Ślizgona.
- No wiesz ty co! Mnie tak nazywać, tosz to skandal.- Uniósł się chłopak.
- Ale przecież ja tylko prawdę Ci mówię.
- Milcz kiedy do mnie mówisz.- Powiedział odwracając głowę w drugą stronę.
- Skąd się znacie?- Zdziwił się Draco patrząc to na jedno to na drugie.
- A widzisz mój drogi przyjacielu, gdy ty wygrzewałeś swój tyłek na plaży, ja poznałem kilka nowych znajomych. W tym tę oto dziwną niewiastę i jej siostrę.- Przyznał Teodor
- Masz siostrę?- Zdziwiła się Dafne.
- Tak, siedzi gdzieś przy stole Gryfonów.- Mruknęła machając lekceważąco ręką.
- Kurde, czy my się już gdzieś nie spotkaliśmy?- Zapytał nagle Blaise po dłuższym przyglądaniu się dziewczynie.
- Możliwe Zabini.- Mruknęła wzruszając ramionami.
- Skąd my się znamy?..- Zdziwił się chłopak marszcząc czoło.- Czekaj, nie mów ja ogarnę...
- Może powiedz nam która to twoja siostra, bo on tak szybko sobie nie przypomni.- Mruknął Draco uśmiechając się wrednie.- Twarze już mu się mylą od tego ciągłego podrywania.
- Nie dziwię się, skoro nawet pielęgniarki podrywał z nudów.- Zaśmiała się obserwując zamyśloną twarz mulata.
- Czekaj...Czyli my.... Jak ja mogłem Cię nie poznać?!- Zawołał bijąc się otwartą dłonią w czoło.
- Może dlatego, że miałam wtedy krótkie brązowe włosy i ten śmieszny szpitalny strój.- Mruknęła nastolatka uśmiechając się.
- I pewnie też dlatego, że przedstawiłaś mi się jako Ann...- Zironizował chłopak dźgając dziewczynę w żebra.
- Nie zaczynaj.
- Już skończyłem.- Zaśmiał się przenosząc wzrok na dyrektora, który wstał czekając aż wszyscy się uspokoją i zwrócą na niego uwagę.
- Moi drodzy dziś zaczynamy kolejny rok nauki. Przetrwaliśmy wojnę, która pochłonęła ofiary. Niech zostaną oni w naszej pamięci na długo. Oni i ich odwaga i poświęcenie.- Przemówił obserwując wzrokiem wszystkich zebranych.- Wielu z was na pewno jest tego samego zdania co ja i niech tak zostanie. Co do spraw szkolnych to każdy, kto powinien, dostał powiadomienie o połączeniu 6 roku z 7! Przywileje klas 5 i wzwyż jest brak mundurków. Pan Filch prosił mnie bym przypomniał, że między lekcjami, na korytarzach, nie wolno używać żadnych czarów. I chciałbym przedstawić wam nowych perfektów! Prefekci Hufflepuff: Ernie Macmillan i Hanna Abbott! Prefekci Ravenclawu: Anthony Goldstein i Padma Patil! Prefekci Slytherinu Draco Malfoy i Pansy Parkinson! Prefekci Gryffindoru: Ronald Weasley i Hermiona Snape! Ponadto panna Snape i pan Malfoy zostali wybrani na prefektów naczelnych, Gratuluje wszystkim!- Gdy tylko wykrzyczał po sali rozniosły się szepty. Nikt nie wiedział czy dyrektor się pomylił z nazwiskiem jednej dziewczyny czy t może żart.- Cisza!!!
- Dyrektorze to pomyłka?!- Zawołał jakiś uczeń z końca sali.
- Nie panie Smith to nie pomyłka.- Zawołał uśmiechając się delikatnie.- To co dowiecie się ode mnie to to, że Hermiona i jej siostra Abby są córkami profesora Snape. Jeśli chcecie się dowiedzieć czegoś więcej to pytajcie właśnie tej trójki! A teraz smacznego!





Hej, zagląda tu ktoś?...
Jeśli tak, to mogę jedynie obiecać, że będę dodawać rozdziały regularnie i częściej
~ Tencza

niedziela, 1 listopada 2015

Sowia poczta

Niedawno założyłam nowego bloga o historii związanej z zespołem 5 Seconds of Summer. Wszystko tam jest dopiero początkiem, ale mam nadzieje, że zajrzycie. Link podany jest w zakładce "Coś innego" ~ Tencza 

niedziela, 25 października 2015

Rozdział 14

- Tu nic niema!!- Wrzasnął zgarbiony mężczyzna, zrzucając mnóstwo różnokolorowych teczek i karteczek. Jego szaleńczy wzrok przejeżdżał bez sensu z jednego końca pokoju na drugi. Cały trząsł się jak w jakimś napadzie, a z kącika ust powoli zaczęła sączyć się krew.- Może gdyby tak złapać jedną z nich?... Powie coś co nam pomoże. A jeżeli są tak ważne dla Snape to powinien przyjść je ratować. Odważny głupiec! Ach, to jest plan. Kochana zobaczysz uda nam się!
Krzyknął mężczyzna uspokajając się wcześniej. Zerwał się z fotela z wrednym uśmieszkiem. Wziął dzbanek pełen mętnej wody w której pływało kilka martwych much. I bardzo powolnym krokiem ruszył w stronę najciemniejszego kąta w pokoju. Gdzie leżała nieprzytomna, zakneblowana, zakrwawiona młoda kobieta. Czarodziej przypatrywał się jej, delikatnie kręcąc trzymanym naczyniem. Jednym gwałtownym ruchem wylał całą jego zawartość na nią. Momentalnie chciała się poderwać lecz uniemożliwił jej to łańcuch którym była przykuta do ściany. Szaleńczy śmiech rozniósł się echem po pomieszczeniu. Kobieta rozejrzała się, przypominając sobie w kilka sekund wszystko co się stało. Jej uparcie wredny wzrok zaczął śledzić każdy ruch oprawcy. Rude, opadające na oczy włosy, były ubrudzone jej własną krwią i błotem. Twarz pokrywały różnorakie siniaki oraz rozcięcia. Po postawie można było odczytać tylko wrogość. 
- Nareszcie się obudziłaś. Jak miło.- Zaczął uśmiechając się głupio.- Bardzo przepraszam panią, pani March za ten bałagan. Nie spodziewałem się gości. Ale skoro zawitałaś w moich skromnych progach, to może pomożesz uzyskać mi kilka ważnych informacji?- Zapytał mężczyzna kucając. Nie otrzymawszy odpowiedzi mówił dalej.
- Od kilkunastu dni szukam informacji na temat kilku osób. Zaskakujące jest to, że nigdzie niemożna ich znaleźć. Chociaż jedna osoba jest znana na prawie cały magiczny świat. Może powiesz mi dlaczego nadal stoję w miejscu? 
Czarodziej mówił spokojnym głosem, bawiąc się trzymanym dzbankiem. Rudowłosa odwróciła głowę udając, że nic nie słyszała. 
- Odpowiadaj jak mówię do ciebie suko!- Wrzasnął uderzając ją otwartą dłonią. Przez co kolejny raz popłynęła jej krew po brodzie. 
- Takiemu bydlakowi nikt nie pomoże!- Wrzasnęła plując mu w twarz. Mężczyzna wstał gwałtownie wycierając się. Na jego twarz po raz kolejny dziś wpełzł szaleńczy uśmiech, a oczy ciskały pioruny. 
- Pożałujesz tego.- Warknął wyciągając różdżkę i celując w nią.- Crucio! 




Uroczyście przysięgam że knuję coś niedobrego!
Czyli po prostu wróciłam. 
Krótko, wiem. Ale... no właśnie zawsze jakieś jest. 
Mam nadzieje, że się choć trochę spodoba. 
A tak z innej beczki, jest tu ktoś z 5SOSfam? Bo ja tak :D 
Pozdro ~ Tencza 

wtorek, 14 lipca 2015

Rozdział 13

Wychodząc brązowowłosa wpadła na czyjeś plecy. A siła odrzucenia sprawiła, że wylądowała na ziemię. Podniosła głowę i zobaczyła niebieskie oczy, szeroki uśmiech, rude włosy i wyciągniętą do niej rękę. 
- Mionuś ja wiem, że jestem przystojny. I wiele kobiet na mnie leci, ale mam już dziewczynę.- Zaśmiał się chłopak podnosząc gryfonkę.
- Hehehe... Zapamiętam to sobie Ron.- Zaśmiała się Hermiona przytulając przyjaciela. Tak naprawdę to zatopiła się w jego uścisku. Rudzielec przez wakacje sporo urósł. Oraz wziął się za siebie, przez co można było wyczuć mięśnie przez koszulę. 
- Ile ty masz tego wzrostu, że ja mając dodatkowe 15 cm jestem dużo niższa.- Zapytała Hermiona spoglądając na swoje buty.
- No jeśli ty masz 1,65m. To by obliczyć ile ja mam musisz dodać dwadzieścia centymetrów. Ale licz spokojnie to wyższa matematyka.- Zaśmiał się chłopak.
- Bardzo śmieszne. Umiem liczyć.- Burknęła.- 1,85m.
- Co 1,85?- Zapytała Abby pojawiając się nagle.
- Miona nie może uwierzyć, że tyle mam wzrostu.- Odpowiedział gryfon przytulając drugą dziewczynę.
- Sis oni wszyscy są wielkoludami, więc co się dziwisz.- Powiedziała młodsza zataczając ręką koło. Na co jej siostra pokiwała głową patrząc na coś co znajdowało się zza chłopakiem. Gdy ten miał się odwrócić poczuł jak na jego plecy ktoś wskakuje. 
- Mon-Ron szukałam Cię.- Powiedziała blondynka witając się z chłopakiem. Oboje przez chwile nie patrzyli na siostry, które spojrzały na siebie. Hermiona wywróciła oczami, a Abby palec wskazujący skierowała w stronę gardła i zrobiła odruch "wymiotny". Po chwili skinęła głową w stronę lokomotywy i po przytaknięciu siostry poszła w tamtą stronę.
- Mmm... Lav, rozpoznałaś Hermionę?- Rudowłosy oderwał się od swojej dziewczyny. Ta odwróciła się i spojrzała na brązowowłosą gryfonkę z lekkim zdziwieniem. 
- Hermiona! Nie poznałam Cię wogóle, wyglądasz inaczej niż jak ostatnio się widziałyśmy.- Wypaliła rozpoznając nastolatkę. Przytuliły się do siebie na kilka sekund. Żadna nie przyznała otwarcie, że siebie nielubi. Obie wolały udawać, że nic do siebie nie mają. 
- Ty za to wyglądasz tak samo ładnie jak zawsze.- Odpowiedziała Snape z lekko wymuszonym uśmiechem. ~ Chociaż mogłabyś się zacząć uczyć lepiej malować.~ Powiedziała sobie w myślach. 
Stały obserwując siebie nawzajem i obgadując w myślach tą drugą. Nie wiedziały o czym mają gadać, a i żadna nie wyrywała się by zacząć jakiś temat. Rudowłosy widząc to nie wiadomo czemu, ale powstrzymywał się, by nie zacząć się śmiać. Co nie uszło uwadze Hermionie, która już zapisała sobie w myślach by wypytać się go co było takiego śmiesznego. Z tej dziwnej i może lekko niezręcznej sytuacji dziewczynę uratowała siostra chłopaka. Najmłodsza latorośl Weasley'ów zaskakująco szybko biegła pomiędzy tłumem na swoich nowych bytach: 




- Miona!- Zawołała po raz któryś będąc kilka metrów od przyjaciółki. Wywołana z uśmiechem czekała, przygotowując się na gwałtowny skok rudowłosej na nią. Starczyło zaledwie kilka sekund jak stało się to co przewidywała starsza z dziewczyn. 
- Hahahaha zgnieciesz mnie tak kiedyś.- Zaśmiała się Hermiona wyswobadzając się. 
- Bez przesady. Aż taka silna nie jestem.- Wywróciła oczami Ruda. Wogóle nie zwracając uwagi na dziewczynę swojego brata. W tym przypadku było widoczne na pierwszy rzut oka, że te dwie się baardzo nie lubią.- Przybiegłam na ratunek.- Szepnęła i dopowiedziała głośniej.- Musisz mi pomóc oderwać Luśke bo z nią żadnego kontaktu niema.
- Jest z znajomym nieznajomym.- Bardziej stwierdziła niż zapytała.
- A z kim innym może być.- Mruknęła, ciągnąc nastolatkę w tylko sobie znanym kierunku. Doszły prawie na koniec peronu, gdy obie mogły dostrzec grupkę osób w postaci: Abby, Pansy, Harre'go, Teodora, Luny i Mike. Obok nich stał czarnowłosy profesor z dziwnym grymasem. 
- Idę na przesłuchanie smoka.- Zaśmiała się lekko Hermiona.
- Szkoda, że rycerza nie masz.- Powiedziała Ginny wystawiając język i rozchodząc się. Rudowłosa przywitała się z całą grupą i razem weszli do pociągu, gdzie czekali na dziewczynę. Natomiast gryfonka podeszła do swojego taty i czekała aż ten coś powie. 
- Czy ty musisz się zadawać się z takimi idiotami?- Warknął mężczyzna. 
- Tatu rozmawialiśmy już na ten temat. To moi przyjaciele.- Odpowiedziała dziewczyna zakładając ręce na piersi. Profesor zaczął coś mamrotać pod nosem, ale już nic nie dopowiedział. 
- Zaraz odjazd, wsiadaj.- Powiedział po kilku minutach rozmowy Snape. Dziewczyna pokiwała głową i już po chwili siedziała w przedziale wraz z całą grupą. Całą drogę śmiali się, zajadali słodyczami, opowiadali różne historie. O sobie, jaki i wymyślone. Najwięcej czasu zajęło im kłótnia na temat dziwnej tezy Teodora o mniemanym związku centaura Firenzo z profesor Trelawney. 
- No ja Ci mówię, że on by na nią nie poleciał. Na pewno ma lepszy gust.- Stwierdziła Ginny, ocierając oczy z łez. Dziewczyny trzymały się za bolące brzuch i również płakały ze śmiechu, A chłopcy dostali takiego napadu, że udawali zapowietrzone foki leżąc na ziemi. Nagle drzwi do przedziału się otworzyły. A w nich stanął nieznany im chłopak. Jego brązowe, przydługie, lekko kręcone włosy miał schowane pod czapką "krasnalem". Oczy tego samego koloru w których były widoczne iskierki radości. Szeroki uśmiech ukazujący rząd białych, prostych zębów. Zwyczajna koszula, ciemne dżinsy, trampki i niedbale zarzucona skórzana kurtka dopełniały cały strój. Przejechał wzrokiem po wszystkich twarzach tak jakoś nie było widać, że jest choć trochę zdziwiony.
- Przepraszam. Pomyliłem przedziały.- Powiedział zamykając po chwili drzwi. Cała siódemka popatrzyła na siebie wzruszając ramionami. Wtedy pociąg zaczął się zatrzymywać. Spostrzegli, że są już na miejscu. Tak jak wszyscy zaczęli wychodzić.
- Pirszoroczni do mnie!- Każdy mógł usłyszeć donośny krzyk gajowego. Niemożna było go nie zobaczyć. 
- Cześć Hagrid!- Zawołali w tym samym momencie Harry, Hermiona, Luna i Ginny machając do olbrzyma. 
- Cześć dzieciaki. Cholibka ale żeście wyrośli.Musicie mnie odwiedzić.- Odpowiedział.
- Obiecujemy.- Powiedziała Hermiona odchodząc z resztą do powozów ciągnących przez testrale. Po wojnie prawie wszyscy mogli zobaczyć te na swój sposób piękne zwierzęta. Gdy dojechali czekała na nich profesor McGonagall. 
- Dzień dobry pani profesor.- Przywitała się Hermiona. 
- Dzień doby.- Uśmiechnęła się.- Widzę, że tu są nowi uczniowie. Jesteście ostatni. Chodźcie za mną, najpierw musicie zostać przydzieleni.- Wyjaśniła szybko profesorka i poczekała na nastolatków. Ich zaprowadziła do grupy 7 osób i już z resztą poszli w stronę szkoły. Te same kroki poczynili pozostali. Wchodząc do sali zauważyli, że są już prawie wszyscy na swoich miejscach. Pojedyncze osoby tylko wchodziły, a i tak jak najszybciej zajmowali swoje miejsca. Oni również rozdzielili się i gdy usiedli do sali wkroczyła profesor transmutacji z nowymi uczniami.

(Od tego momentu narratorem jest Abby, to będą jej dopowiedzi)

Idąc widziałam zaciekawione i zdziwione spojrzenia uczniów. Prawie każdy z czterech domów przypatrywał się mi z zainteresowaniem. Wsumie nie byłam zdziwiona, nie zauważyłam nikogo z kolorowymi włosami. Spostrzegłam, że profesor McGonagall weszła na schodki i stanęła przy stołku na którym leżała stara "czapka". Przypomniałam sobie co mówiła Hermiona gdy kobieta odezwała się.
- Gdy wywołam czyjeś imię i nazwisko. Usiądzie na stołku zakładając tiarę, która powie wam do którego domu należycie. Zacznę od starszych uczniów.- Powiedziała, a jej doniosły głos było słychać w całej sali.- Amy Greese!*
Była to mała, blond włosa dziewczyna. Na pierwszy rzut oka było widać jak jest zestresowana. Ledwo nałożyła tiarę gdy ona krzyknęła.
- Ravenclaw!
- Rose Jankins!* -> Czarnowłosa dziewczyna wyglądająca na szesnaście lat. 
- Gryffindor!
- Allan Morgan!* -> Napakowany mięśniak, prawie ogolony na łyso
- Hufflepuff!
- Andrew Devon!* -> Brunet z grzywką na bok i okularami. 
Ravenclaw!
- Greg Parker!* -> Blondyn, wywyższający się gdy tu szliśmy.
- Slytherin! 
- Mike Walsh! -> Popatrzyłam na swojego kuzyna, który był minimalnie zdenerwowany. Ale podszedł pewnym krokiem do stołka. Zakładając tiarę niemożna było nic wyczytać z jego twarzy. Nastała zadziwiająca cisza. Czekałam zniecierpliwiona gdzie on trafi. 
Ravenclaw!/ Kurde.- Mruknęłam w tym samym czasie. Blondyn odchodząc puścił do mnie oczko.
- Sophie Danielle Cooper! -> Brązowe długie kręcone włosy i tego samego koloru oczy gdzieś już widziałam. Wredny uśmieszek posłany w kierunku nie wiadomo kogo. I znowu cisza. Zadziwiające jak ciekawe mogą być te przydziały.  
Slytherin! 
- Tony Cooper! -> Chłopak z pociągu. Wygląda bardzo podobnie do wcześniejszej dziewczyny. I te same nazwiska. Rodzeństwo. Ciekawe gdzie trafi?...
Ravenclaw!
Rozdzieleni. Czyli za dużo wspólnych cech nie mają. Zauważyłam pocieszający wzrok chłopaka w stronę stołu Ślizgonów. Domyśliłam się, na kogo patrzy. Spojrzałam szybko na dziewczynę. Była lekko smutna. Co się dziwić. 
- Abbygale Madeleine Snape! No tak zostałam ostatnia. Wszyscy nagle zaczęli szeptać pomiędzy sobą. Zadziwiający fakt, że mam tak samo na nazwisko jak jeden z profesorów. A poczekajcie jeszcze chwilę.- Pomyślała dziewczyna siadając na stołku i zakładając tiare.
- Snape. Cieszę się, że jesteś. Odzyskałaś siostrę. Tak... Hermiona to gryfonka z krwi i kości. Bardziej przypominająca waszą matkę. Macie wiele cech wspólnych, ale też wiele innych. Jesteś tak bardzo podobna do ojca. Już wiem gdzie Cię umieszczę. Slytherin! 
Wykrzyczała tiara, a przy stole ślizgonów nastały wielkie brawa. 
Zaczęłam iść w tamtą stronę. Wzrokiem zauważyłam wolne miejsce koło jakiegoś mulata. 
- Niemożliwe... 


*-imiona i nazwiska wymyślone najprawdopodobniej tylko na ten rozdział 

Hej, hej! 
Pojawiam się z nowym rozdziałem ~nareszcie. A tak naprawdę, to miałam pewne kłopoty, a później brak weny. Która pojawiła się teraz w nocy. Ostatnio cierpię na lekką bezsenność. Co powoduje moje dziwne mówienie i zachowanie. 
Nie wiem jak wyszło, ale jest to najdłuższa moja notka. Czekam na wasze opinie. 
Bajoka :P ~ Tencza 

P.S. (Edytowane) Następny rozdział dodam jeśli będzie co najmniej 3 kom 

wtorek, 16 czerwca 2015

Opóźnienie :(

Na początku chciałam was bardzo przeprosić.
Miałam już napisany rozdział i "niespodziankę" z okazji pierwszych urodzin bloga, ale coś zrobiłam, że laptop mi nie działał. Kompletna klapa z tego wszystkiego.... Do tego doszło poprawianie ocen ( Trochu za dużo choruje i musiałam z kilku przedmiotów podciągnąć oceny). Miałam masakre normalnie. Więc jeszcze raz PRZEPRASZAM!

Także ten..... przejdźmy do następnego punktu....


Dziękuje wszystkim za ten rok :D 
Mam nadzieję, że teraz będę miała dużo więcej czasu i więcej będę mogła pisać. 




Jak tylko napiszę jeszcze raz wszystko to od razu dodam. Obiecuję. Smutna~ Tencza